Kalendarz zjawisk astronomicznych w 2023 roku. Kalendarz zjawisk astronomicznych 2023 r. (Mobilna wersja kalendarza na tablety i smartfony) (Dziś jest 10.11.2023, godz. 22:24 - czas CET zimowy) (Do czasu UTC. DODAJ +1 godzinę) - Gdy jest czas zimowy. (Do czasu UTC DODAJ +2 godziny) - Gdy jest czas letni. DATA: (czas UTC)
Pewnie każdy z nas, patrząc na nocne niebo, zastanawiał się, ile gwiazd na nim widać. Czasem wydaje się, że są ich niezliczone ilości. A jednak, gwiazdy te możemy łatwo policzyć, a wynik naszego pomiaru powie nam wiele ciekawych rzeczy o tym, co na Ziemi i w kosmosie. Policz, ile widać gwiazd (1) Przygotuj tubę do zliczania gwiazd
Ubiegłej nocy (18/19.09.2023) w okolicy Rzeszowa zorza pojawiła się dwukrotnie. Pierwszy raz przed 21:00 (udało mi się ją złapać miedzy chmurami), a drugi raz mocniejsza między 22:00, a
To gwiazdozbiór nieba północnego, znany już w starożytności. W Polsce konstelacja jest widoczna od wiosny do jesieni. Czasami nazywana jest też Krzyżem Północy – jako nawiązanie do widocznego na półkuli południowej Krzyża Południa. Wszystko dlatego, że najjaśniejsze gwiazdy gwiazdozbioru Łabędzia układają się na niebie
Widać na nim jak nagle na niebie pojawia się jasny punkt, który zbliża się do ziemi z dużą prędkością, po czym na niebie pojawia się zielony rozbłysk, po czym niebo robi się
nie obchodzi mnie ze zostane wysmiany, ale niech teraz każdy popatrzy w niebo i niech powie czy widzi to samo co ja. jest to na średniej wysokości od strony północno zachodniej. normalnie widać jasny obiekt, ale obserwuje to już od kilkunastu minut lornetką i najpierw byla tak jakby gwiazda a pod
Chcąc dojrzeć jak najwięcej gwiazd na nocnym niebie trzeba zadbać o wybranie odpowiedniej lokalizacji, która nie jest nadmiernie oświetlona. Korzystając z mapy ze wskaźnikiem zanieczyszczenia świetlnego sprawdziliśmy, które miejsca w poszczególnych województwach są jednymi z najmniej zanieczyszczonych na mapie.
DPPgtt5. Przeszliśmy przez szczytowy moment sezonu białych nocy. Niemal najkrótsze i najjaśniejsze noce - mimo, że już odrobinkę dłuższe od tych z przesilenia letniego - wciąż zaczynają się bardzo późno, szybko kończą, a obserwatorzy na naszych szerokościach geograficznych, zwłaszcza w północnych województwach, nadal mają bardzo mało czasu jako-takiej ciemności. Z drugiej strony obecny czas wiąże się też z panowaniem najwyższych temperatur w roku, co sprzyja utrzymywaniu komfortu termicznego praktycznie do świtu, zwłaszcza gdy trafia się nam noc tropikalna umownie dotycząca takich przypadków, gdy temperatura nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Spać w takich warunkach nie zawsze jest łatwo, więc jeśli inne okoliczności na to pozwalają, warto wykorzystać ten czas na obserwacje nieba. Czas białych nocy to nie tylko szansa na widowiskowe obłoki srebrzyste, ale też najczęstsze i najjaśniejsze w roku przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, z którą spędzimy cały miesiąc. Poza tym jasne niebo nie przekreśla szans na obserwacje planet, a te dla porannych skowronków będą stanowić coraz lepszy cel przed wschodem Słońca. Sprawdźmy co jeszcze przyniesie nam najgorętszy miesiąc roku, a zarazem trzeci i ostatni miesiąc sezonu białych tym tekście przeczytasz o:1. Długości dnia i Widoczności planet w lipcu Obłoki srebrzyste - część Ważniejszych zjawiskach astronomicznych przypadających w lipcu 2022, widocznych z terenu Mapy i wizualizacje dnia i nocyPo przesileniu letnim znajdujemy się w początkowej fazie odwrotnego procesu, z jakim mieliśmy do czynienia przez minionych 6 miesięcy. Dni czy się to nam podoba czy nie - już się skracają, ale gdyby jednak się to nie podobało to lipiec jest wciąż okresem, gdy nie trzeba się tym ubywaniem chwil ze Słońcem szczególnie smucić. 1 lipca wschód Dziennej Gwiazdy następuje już o godz. 04:16, a zachód prawie o najpóźniejszej porze w roku - godz. 21:20 CEST (czas dla Pomorza Gdańskiego). Obecnością Słońca możemy się więc cieszyć aż 17 godzin 3 minuty. Pod koniec miesiąca, który otwiera nam drugą połowę roku, ze Słońcem powitamy się tu o godz. 04:56, a pora zachodu przesunie się jedynie o 35 minut wstecz względem 1 lipca - do godz. 20:45 Słońca podczas górowania pozostaje zbliżona do maksymalnej w skali roku i niewiele się zmienia - maleje z najwyższych 59 stopni do 54 stopni, sprawiając, że Słońce wciąż przez znacznie większą część doby towarzyszy nam w codziennej pozornej wędrówce przez firmament i dostarczając na skutek wysokiego kąta padania promieni silnie odczuwalne dawki swojego ciepła. Łapmy tej witaminy D i czerpmy z lata ile się da, bo później długo przyjdzie nam na nie noce, które nieznacznie poprawią nam jakość - czytaj ciemność - nieba podczas ostatniego miesiąca białych nocy przypadną w pierwszym i ostatnim tygodniu lipca za sprawą następującego układu faz Srebrnego Globu: I kwadra 7 lipca, pełnia 13 lipca, III kwadra 20 lipca i nów 28 lipca. Podczas lipcowego okrążenia Ziemi Księżyc znajdzie się w perygeum swojej orbity 13 lipca (357263 km) zaledwie 9 godzin przed pełnią co stanowi największe zbliżenie pełni z perygeum w tym roku, z kolei apogeum (406274 km) przypadnie 26 lipca. O ile zatem na początku miesiąca niewielka faza Księżyca nie przyniesie istotnej poprawy widoczności nieba (będzie to ledwie 2 tygodnie po przesileniu letnim), o tyle nów w ostatnim tygodniu lipca dadzą już nam odczuć bardziej zauważalną ciemność w terenie przy spoglądaniu na rozgwieżdżone niebo, gdyż będzie to już przedsmak powrotu nocy astronomicznych od następnego planet w lipcu 2022MERKURY - - widoczna przez cały miesiąc w ostatniej godzinie przed wschodem Słońca, około 6-7 stopni nad horyzontem w momencie świtu cywilnego do około 12 stopni tuż przed wzejściem Dziennej Gwiazdy. Wymagany dostęp do odsłoniętej północno-wschodniej strony horyzontu. Blask najjaśniejszej z planet jest w lipcu stały i wynosi -3,8 mag. Zmieniają się faza i średnica kątowa: odpowiednio z 86 do 92% i 11,8 do 10,7 sekund. Koniunkcja z Księżycem 26 i 27 lipca (szczegóły w czwartym rozdziale, mapki w piątym).MARS - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorach Ryb (do 8 lipca) i Barana. Jasność Czerwonej Planety rośnie z 0,4 do 0,2 mag., a średnica kątowa z 7,2 do 8,2 sekund. 21 i 22 koniunkcja z - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Wieloryba. Jasność największej z planet rośnie z -2,4 do -2,6 mag., a średnica tarczki z 40,8 do 44,9 sekund. Koniunkcja z Jowiszem 19 - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Koziorożca. Jasność rośnie w tym miesiącu nieznacznie, z do 0,3 mag., a średnica tarczki z do 18,6 sekund, nie licząc systemu pierścieni otaczających planetę. Saturn będzie pierwszą z planet, z którą Srebrny Glob spotka się w tym miesiącu, ale i tak stanie się to dopiero w jego drugiej połowie - koniunkcję tą możemy zaobserwować 16 - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Barana, około 12 stopni na zachód od Plejad zdobiących Byka i widocznych już nad ranem przed rozjaśnieniem firmamentu. Jasność siódmej z planet naszego Układu nieznacznie wzrośnie z 5,8 do 5,7 mag., dalej wymagając oczywiście lornetki. Od 25 lipca rozpocznie się czas koniunkcji Urana z Marsem o dystansie 5 stopni, malejącej z każdą dobą do 2 sierpnia, gdy planety będzie dzielić niespełna 1,5 stopnia odległości i co pozwoli je ujrzeć jednocześnie nie tylko w lornetkach, ale też nieco większych powiększeniach - widoczny nad ranem w gwiazdozbiorze Ryb. Ostatnią z planet, podobnie jak Urana możemy spróbować ujrzeć jako gwiazdopodobny punkt jedynie lornetkami, znając dokładne położenie na daną noc, bowiem w lipcu jasność Neptuna wynosić będzie 7,8 srebrzyste. Polowanie na widowiskowe "duchy na niebie". Część 2Po maju, który zainaugurował sezon nad północną półkulą oraz czerwcu, który przyniósł pierwsze i kilka następnych wystąpień NLC nad umiarkowanymi szerokościami geograficznymi łącznie z Polską, wchodzimy w ostatni miesiąc, który może przynieść nam te "alternatywne zorze polarne" nad nasz kraj. Choć teoretycznie aż do zakończenia sezonu białych nocy możemy zaobserwować z Polski te zawieszone na granicy atmosfery i przestrzeni kosmicznej obłoki, to nie ulega wątpliwości, że największą szansę na sukces będziemy mieć głównie w pierwszej połowie lipca, będącą zwykle ostatnim dzwonkiem na ujrzenie obłoków srebrzystych z naszego kraju, zwłaszcza dla mieszkańców południa, gdzie czas białych nocy zaczął się w ostatniej dopiero dekadzie czerwca, a zakończy się jeszcze w pierwszym tygodniu poszukiwaniu tego zjawiska należy skierować wzrok na niebo północne, wodząc wzrokiem na sąsiadujące niebo zachodnie (kiedy obserwujemy w pierwszej części nocy, od około 30-60 minut po zachodzie Słońca) i niebo wschodnie (jeśli obserwujemy w drugiej części nocy przed nadchodzącym świtem). Najjaśniejsze fragmenty z tych zawieszonych ponad 75-90 km nad Ziemią chmur, zwykle ukazują się niezbyt wysoko nad horyzontem (5-10 stopni) gdzie niebo jest złotawe, ale z dobrym wzrokiem, w sprzyjającej pogodzie i ich dużym natężeniu, można je dostrzec nawet powyżej 50 stopni elewacji, wówczas już nie tylko na złotym, ale i bardziej ciemnogranatowym niebie. Do obserwacji zjawiska oczywiście nie potrzebujemy sprzętu optycznego. Jeśli jednak los sprzyja i obłoki srebrzyste ukazują się naszym oczom, zachęcam do uwieczniania ich na zdjęciach - już kilkunastosekundowe ekspozycje bez trudu zarejestrują ich 2022 roku bardzo korzystnie wypadł zwłaszcza tydzień z najkrótszymi nocami - podczas nocy w przesilenie letnie obłoki srebrzyste w pięknym wydaniu dotarły nawet na południe od Polski, po czym już kolejnej nocy ukazały się raz jeszcze, a na trzecią z rzędu dobę uwidoczniły się przed świtem. W poprzednich sezonach rzadko dochodziło do sytuacji by NLC pojawiały się nad naszym krajem noc po nocy, więc albo tym razem mieliśmy do czynienia z dość wyjątkową sytuacją, albo ze zwiastunem bardzo dobrego, długiego sezonu aktywności obłoków srebrzystych z ich licznymi wystąpieniami nad umiarkowanymi szerokościami geograficznymi. Miejmy nadzieję, że bliżej prawdy jest ta druga możliwość, bo jeśli tak się stanie to lipiec ma szansę zapisać się nie tylko równie udanie jak czerwiec, ale być może nawet zjawiska astronomiczne przypadające w lipcu 2022, widoczne z terenu Polski- od 02 do - widoczność ISS - od 2 lipca wchodzimy w drugi i ostatni okres widoczności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w ramach sezonu białych nocy. Z uwagi na nieustanną bliskość Słońca pod horyzontem przeloty stają się najczęstsze, najjaśniejsze i najdłużej trwające w porównaniu do wszystkich innych okresów widoczności. Szczegóły oraz orientacyjny harmonogram obserwacji dostępny w osobnym tekście w całości poświęconym widoczności - koniunkcja Księżyca z Antaresem - dość długo, bo aż do przełomu pierwszej i drugiej dekady miesiąca poczekamy na moment, w którym nasz satelita mija jasny obiekt - w tym wypadku będzie to najjaśniejsza gwiazda Skorpiona, stanowiąca jeden z najbardziej klasycznych obiektów letniego nieba. Pomarańczowo mieniący się Antares widoczny zawsze niezbyt wysoko nad południowym horyzontem to obiekt, do ujrzenia którego nie musimy długo czekać z pociemnieniem nieba, ale musimy wybrać za to miejsce z w pełni odkrytym południowym horyzontem aby wszelkie zabudowania nie uniemożliwiły obserwacji. Podczas tej koniunkcji dystans dzielący Antaresa od Księżyca zmierzającego ku pełni wyniesie niespełna 3,5 stopnia, zjawisko możemy więc z powodzeniem obserwować - koniunkcja Księżyca z Saturnem - pierwsze spotkanie Księżyca z jasną planetą dopiero na otwarcie drugiej połowy miesiąca. W koniunkcji z Saturnem dystans dzielący naszego satelitę od szóstej z planet wyniesie 4,5 stopnia - podobnie jak w przypadku spotkania z Antaresem lornetka pozwoli przyjrzeć się zjawisku z bliższej perspektywy mieszcząc oba obiekty w polu widzenia. Dodatkowo jeśli obserwacji dokonamy około godz. 03:00 CEST będziemy mieli okazję ujrzeć oba obiekty w trakcie górowania, gdy będą tego poranka osiągać najwyższe elewacje - w tym przypadku 18-22 stopnie nad - koniunkcja Księżyca z Jowiszem - trzy doby po minięciu Saturna nasz satelita zbliży się do największej z planet i będzie to dodatkowo spotkanie najwęższe ze wszystkich koniunkcji lipcowych. Podczas największego zbliżenia obiekty będą od siebie niespełna 3 stopnie, a obserwacja w około 45 minut przed wschodem Słońca pozwoli tę parkę zobaczyć aż 30-32 stopnie nad południowo-wschodnim koniunkcja Księżyca z Marsem - przez dwa poranki z rzędu Srebrny Glob przemierzać będzie gwiazdozbiór Barana, w którym świecić będzie Mars. Względem Czerwonej Planety dystans będzie przez dwie doby dość rozległy i wyniesie niemal 7 stopni 21 lipca oraz nieco ponad 5 stopni 22 lipca. Oświetlenie Księżyca zmniejszy się z 45% w pierwszy poranek do 35% dobę - koniunkcja Księżyca z Wenus - na pożegnanie tegorocznego sezonu białych nocy dwa poranki ze spotkaniem dwóch najjaśniejszych obiektów po Słońcu. Nasz satelita zmierzający ku nowiu znajdzie się 26 lipca w odległości niespełna 6 stopni od Wenus, ukazując nam zaledwie 6% swojej tarczy, zatem stanowiąc bardzo cienki, urokliwy i fotogeniczny sierp. Gdyby nie silne rozświetlenie nieba od zbliżającego się wschodu Słońca można by tu liczyć dodatkowo na ładnie uwypuklone światło popielate, ale z uwagi na jasne tło i niewielką elewację fenomen ten będzie widoczny bardziej subtelnie. Poranek później dystans dzielący obiekty wzrośnie do 6,5 stopnia, a oświetlenie Księżyca zmniejszy się do 2,5%. W przypadku obu poranków konieczny będzie dostęp do całkowicie odsłoniętego horyzontu północno-wschodniego, ponieważ elewacja obiektów wynosić będzie od 6 do 11 starty Starlink - po czerwcu dość niefortunnym dla miłośników obserwacji sztucznych satelitów, lipiec może okazać się miesiącem znacznie aktywniejszym dla SpaceX pod kątem budowania tej mega-konstelacji. Wstępne plany zakładają co najmniej 3 jeśli nie więcej startów kolejnych paczek po 53 satelity każda, co może stworzyć okoliczność do obserwacji Starlink-train na polskim niebie - zależnie od pory startu danej paczki i stopnia współgrania tej pory z okresem zmierzchu lub świtu nad naszym krajem. O widoczności przelotów planowanych w lipcu startów satelitów Starlink wspominać będę w zbiorczym tekście poświęconym temu tematowi aktualizowanym na bieżąco pod tym linkiem. Mapy i wizualizacje zjawisk f t yt Bądź na bieżąco z tekstami, zapowiedziami, alarmami zorzowymi i wiele więcej - dołącz do stałych czytelników bloga na Facebooku, obserwuj blog na Twitterze, subskrybuj materiały na kanale YouTube lub zapisz się do i wizualizacje wygenerowane dzięki Stellarium.
Pozycje popularnonaukowe, których autorzy próbują zainteresować dzieci i młodzież astronomią i astrologią często pozostawiają wiele do życzenia. Zajrzyjcie do Głowy do góry! i zobaczcie, jak można wykorzystać beletrystyczną opowieść do zarażania dzieci gwiezdną pasją! „Można powiedzieć, że jesteśmy zrobieni z gwiazd” Główni bohaterowie powieści, rodzeństwo Basia i Stefcio pierwszy raz w życiu zostają u ciotki Gabrysi na weekend. Gdy ta zaproponowała im wieczorne wyjście na przydomowe wiejskie podwórko, dzieci nie spodziewały się, że wkrótce poznają magię nocnego nieba. Gabrysia opowiada im o tym, co nad nimi i staje się dla nich przewodniczką po świecie gwiazd. „im dalej w kosmos patrzymy, tym dalszą przyszłość obserwujemy” Książka Ewy Stokłosy nie jest wartką powieścią przygodową, której akcja wciąga w fabularny świat i nieustannie trzyma w napięciu. To raczej zapis rozmów dzieci z członkiem rodziny, który wspólnie spędzając z podopiecznymi czas, próbuje zainteresować ich swoją pasją. Ciotka Gabrysia tłumaczy zjawiska fizyczne zachodzące na niebie i objaśnia naukowe pojęcia (takie jak np. prędkość światła) za pomocą prostych obrazów. Znajdziecie w tej książce odpowiedzi na pytania jak zmienia się nocne niebo i z czego zbudowane są gwiazdy zawarte w beletrystycznej formie. Głowa do góry! jest ciekawą alternatywą dla popularnonaukowych, wielkoformatowych i schematycznie ułożonych tytułów. Polecam! Lustrzane inspiracje „Kształt opisany przez ciocię rzeczywiście był na niebie. Stefek nie do końca wiedział, czym jest dyszel, ale miał wrażenie, że bardziej pasowałby do lokomotywy niż samochodu” – zabawcie się z dziećmi we wspólne rozpoznawanie gwiazd. O tej porze roku, już w okolicach godzin popołudniowych na niebie widoczne są gwiazdozbiory. Warto przygotowując takie zajęcia, skorzystać z darmowych wirtualnych map nieba, aplikacji pokazujących działanie Międzynarodowych Stacji Kosmicznych oraz np. gogli wirtualnej rzeczywistości i rozszerzeń poświęconych planetom. Warto także skorzystać z astrosłowniczka zamieszonego na końcu książki – na jego podstawie można np. zrobić rozsypankę, gdzie uczestnicy będą musieli połączyć termin z jego znaczeniem. TYTUŁ: Głowa do góry! AUTOR: Ewa Stokłosa ILUSTRATOR: Aneta Krella-Moch WYDAWNICTWO: Bis LICZBA STRON: 104 ROK WYDANIA: 2018 Zdjęcia: Barbara Maria Morawiec
Zestaw elementów do pomocy : "co widać na niebie?" - do rozkładania na macie przyrodniczej "niebo - mata do zajęć kosmicznych. Do rozkładanych elementów można układać podpisy, definicje, pierwszy gromadzi zjawiska atmosferyczne. Szybkie zakupy 1-Click(bez rejestracji)Produkt dostępny w bardzo dużej ilości dni na łatwy zwrotBezpieczne zakupyOdroczone płatności. Kup teraz, zapłać za 30 dni, jeżeli nie zwróciszKup teraz, zapłać później - 4 krokiPrzy wyborze formy płatności, wybierz opłaci twój rachunek w stronie PayPo sprawdź swoje dane i podaj otrzymaniu zakupów decydujesz co ci pasuje, a co nie. Możesz zwrócić część albo całość zamówienia - wtedy zmniejszy się też kwota do zapłaty ciągu 30 dni od zakupu płacisz PayPo za swoje zakupy bez żadnych dodatkowych kosztów. Jeśli chcesz, rozkładasz swoją płatność na dostawa do paczkomatuWięcej informacjiSmile - dostawy ze sklepów internetowych przy zamówieniu od 50,00 zł są za i dostawę masz gratis! dostawy ze sklepów internetowych przy zamówieniu za 50,00 zł są za darmo. Darmowa dostawa obejmuje dostarczenie przesyłki do paczkomatu Zestaw zawiera: - 3 chmurki (dwustronne) - grad - śnieg - deszcz - tęczę - zorzę polarną - piorun - mgłę. Odcień koloru może nieznacznie różnić się od widzianego na o produkt
Internet jest pełen teorii spiskowych, a jedną z popularniejszych jest ta dotycząca tzw. chemtrails. Zwrotem tym zwolennicy "spisku" określają widoczne na niebie smugi kondensacyjne powstające podczas przelotu samolotów. Ich kształt, wielkość, prędkość rozpraszania, zanikania i wiele innych cech może wyjaśnić nauka – bez konieczności odwoływania się do żadnych pseudospisków, w których bliżej niesprecyzowana grupa "trzymająca władzę" truje ludzkość, albo zmienia pogodę, albo wpływa na umysły ludzi, albo.... cokolwiek tam jeszcze wymyślicie. Zasadniczo chemtrails, czyli domniemane chemiczne smugi rzekomo pełne szkodliwych substancji po prostu nie istnieją. Charakterystyczne i powodujące przyśpieszone bicie serca zwolenników "spisku" smugi kondensacyjne to po prostu efekt wpływu spalin silników samolotu zawierających duże ilości pary wodnej na otaczające powietrze. W niektórych przypadkach do ich powstania nie są potrzebne nawet spaliny, wystarczy zwykła różnica ciśnień, ale to wyjaśnię później. Przyjrzyjmy się zatem dokładnie czym są i w jaki sposób powstają smugi kondensacyjne, które w "internetach" zyskały tak niechlubną sławę. Samolot, silniki i para wodna – mamy smugę Pierwszy sposób powstawania smug kondensacyjnych widocznych po przelotach samolotów pasażerskich to wynik zwiększenia wilgotności powietrza. Po prostu spaliny z przelatującego samolotu są ciepłe mają w sobie dużo pary wodnej. Tymczasem na wysokości przelotowej liniowców pasażerskich powietrze atmosferyczne jest zazwyczaj znacznie chłodniejsze niż przy powierzchni. Foto: Konwicki Marcin / Shutterstock Smugi kondensacyjne podczas przelotu liniowca Airbus A380 nad Poznaniem. Przelot samolotu i emisja spalin zawierających znaczne ilości pary wodnej powodują lokalne zaburzenie atmosfery określane naukowo jako mieszanie izobaryczne. Wilgotność w strefie przelotu za samolotem rośnie. W połączeniu z parą wodną już znajdującą się w powietrzu w miejscu przelotu dochodzi do przesycenia i w efekcie kondensacji pary wodnej. Powstają kropelki wody lub kryształki lodu, które z ziemi są widoczne właśnie w postaci charakterystycznych smug kondensacyjnych. Drugi mechanizm powstawania smug kondensacyjnych jest podobny. Cząstki spalin samolotu emitowane z silników przelatującego liniowca pasażerskiego stanowią podłoże kondensacji lub krystalizacji pary wodnej w atmosferze. Po prostu w powietrzu w wyniku przelotu pojawiają się cząstki, na których może osiadać woda i mamy znajomy efekt – widoczną za samolotem charakterystyczną smugę. To jak długo dana smuga kondensacyjna się utrzyma w powietrzu oraz to, czy ewentualnie może przekształcić się w dużą chmurę, zależy od zastanego poziomu wilgotności powietrza na wysokości przelotowej czy po prostu liczby samolotów w powietrzu. W przypadku stabilnych warunków atmosferycznych przy braku naturalnych chmur i względnie niskiej wilgotności smuga kondensacyjna dość szybko zaniknie. Po prostu mieszające się kropelki wody i/lub kryształki lodu z suchym powietrzem otoczenia szybko wyparują. Tym samym oznacza to, że smuga kondensacyjna to nic innego jak wąska chmura, bo mechanizm jej powstawania jest w praktyce identyczny jak chmur naturalnych – również powstałych w wyniku kondensacji pary wodnej czy gromadzenia się kryształków lodu. Same spaliny lotnicze są niewidoczne, smugę widać tylko dlatego, że widać właśnie kondensaty pary wodnej (a nie samą parę wodną jako taką). "To nieprawda! Czasem samolot leci i smug nie ma!" Zdarzają się sytuacje, kiedy obserwujemy przelatujący samolot na czystym niebie i nie widać za nim żadnych smug. Wystarczy np. przeprowadzić obserwacje w pobliżu lotnisk i patrzeć na lądujące i startujące jednostki – najczęściej za żadną nie zaobserwujemy smug, co najwyżej ledwo zauważalny ogon spalin. Zwolennicy "spisku" mają tu gotową odpowiedź "pilot jeszcze nie zaczął truć". Cóż, wniosek ten jest równie absurdalny, co cały "spisek", tymczasem wyjaśnienie tego fenomenu jest bardzo proste. Nie ma znaczenia ani masa samolotu, ani – do pewnego stopnia – jego prędkość. Istotna jest wysokość przelotu. Po prostu smugi kondensacyjne mogą się utworzyć tylko powyżej pewnego pułapu. Co więcej to jaka to będzie wysokość zależy od lokalnych warunków atmosferycznych; zazwyczaj jest to od 7500 do 13000 metrów, ale nie przywiązujmy się zanadto do tych wartości. Dlaczego? Foto: Shutterstock Atmosfera Ziemi składa się z kilku warstw o różnej charakterystyce. Być może pamiętacie ze szkoły, że atmosfera naszej planety składa się z kilku warstw. Warstwa, która zaczyna się na naszym poziomie, tj. poziomie gruntu, nazywa się troposferą. Jej cechą charakterystyczną jest najwyższe ciśnienie spośród wszystkich warstw oraz spadek temperatury wraz ze wzrostem wysokości aż do poziomu tropopauzy, czyli znajdującej się na wysokości 10-20 km warstwy stabilizacji temperatury. Wyżej, w stratosferze, temperatura zaczyna rosnąć wraz z wysokością aż do mezosfery (ok. 50 km). Tyle że to dane podręcznikowe – uogólnione i uśrednione. Gdyby atmosferę dałoby się tak łatwo uporządkować, bylibyśmy w stanie przewidzieć pogodę w każdym miejscu Ziemi w dowolnym czasie. W istocie atmosfera Ziemi jest układem chaotycznym, w którym cały czas coś się dzieje, a masy powietrza mieszają się nie tylko poziomo, ale i pionowo, do tego mamy jeszcze parowanie, kondensację, podgrzewanie powietrza, chłodzenie, konwekcję i wiele wiele innych zjawisk. W rezultacie to w jaki konkretny sposób smuga w danym regionie powstanie i jak będzie wyglądać zależy od lokalnych warunków atmosferycznych istniejących na wysokości przelotowej. Kiedy samolot przelatuje na granicy strefy kondensacji pary wodnej możemy zaobserwować ciekawy efekt polegający na tym, że powstająca smuga jest tylko częściowo widoczna, ma postać linii przerywanej. To wynik przelatywania samolotu przez różne warstwy atmosfery – w jednej zachodzi kondensacja, w innej już nie. Doskonale wyjaśnił to fizyk atmosfery prof. Szymon Malinowski, opisując zjawisko w serwisie internetowym Zapytaj Fizyka prowadzonym przez Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Smugi bez silnika Wyżej wspomniano, że smuga powstaje gdy spaliny i para wodna mieszają się z otaczającym powietrzem o odpowiedniej wilgotności. Ale oprócz tego obserwatorzy pokazów lotniczych z całą pewnością zaobserwowali smugi kondensacyjne powstające na końcówkach skrzydeł podczas ostrych manewrów. Również to zjawisko da się łatwo wyjaśnić, bez odwoływania się do teorii spiskowych. Foto: Shutterstock Smugi kondensacyjne na skrzydłach samolotu. Dotychczas wyjaśniliśmy powstawanie smug w wyniku zmieszania gazów wylotowych silników samolotów z otaczającym powietrzem. Tymczasem, aby smugi powstawały, silniki nie są w gruncie rzeczy potrzebne. Otóż widoczne na końcówkach skrzydeł szybkich samolotów bojowych smugi powstają w wyniku lokalnego rozprężenia powietrza. Po prostu przelot samolotu powoduje zaburzenie ciśnienia atmosferycznego. W wyniku rozprężania jakiegokolwiek gazu (to również szkolna wiedza), temperatura tego gazu spada. Zatem jeżeli spadek temperatury zachodzi w powietrzu o odpowiedniej wilgotności mamy kondensację pary wodnej i ostatecznie widoczny efekt smug "kreślonych" w powietrzu przez skrzydła samolotu. Kondensacja pary wodnej jest zjawiskiem towarzyszącym nam każdego dnia. Obserwujemy je np. w chłodne zimowe dni, gdy wydychamy powietrze. Wtedy mówimy, że z ust nam leci para. To nie para, bo para wodna jako taka jest gazem niewidocznym. W istocie mamy do czynienia z bardzo małymi kroplami wody, mgłą powstałą właśnie w wyniku kondensacji pary wodnej z zimnego powietrza ogrzanego naszym ciepłym oddechem. Czasami, gdy jest zimno i bardzo sucho, efekt kondensacji nie występuje właśnie ze względu na zbyt małą ilość pary wodnej w mroźnym powietrzu otaczającym nasz oddech. Pozostaje jeszcze kwestia wpływu lotnictwa na zmiany klimatyczne, ale to już temat na inną opowieść. Jeśli jednak interesujecie się nim, nie ma chyba lepszego i tańszego sposobu na rozpoczęcie takiej przygody niż własny dron. Jeśli jesteście nimi zainteresowani, warto rzucić okiem na aktualne ceny najpopularniejszych modeli: Overmax X Bee Drone DJI Ryze Tello biały Overmax X-Bee Drone Forever Luna GSM018819 Overmax X Bee Drone Przeczytaj także: "Czarnobyl" straszy, czy faktycznie powinniśmy się bać atomu?
Czerwiec to miesiąc najkrótszych nocy, pięknych świtów i zmierzchów, a także ostatnich wiosennych spacerów. Mamy zatem krótkie ciepłe noce, które co prawda nie sprzyjają obserwacjom astronomicznym, bo w czerwcu praktycznie zmierzch przechodzi w świt, ale i tak są cenne dla miłośników nieba. Tegoroczne astronomiczne lato rozpocznie się tuż przed południem, we wtorek 21 czerwca o godz. 11:14, kiedy Słońce w swej rocznej wędrówce po ekliptyce oddali się najbardziej na północ od równika niebieskiego, osiągając punkt przesilenia letniego zwany punktem Raka. W tym dniu w Krakowie Słońce w chwili przejścia przez południk góruje nad horyzontem na wysokości prawie 63 i pół stopnia. Wzejdzie tego dnia o godz. 4:30, a zajdzie o zatem dzień będzie trwał 16 godzin i 23 minuty; będzie to najdłuższy dzień (i najkrótsza noc) tego roku, a dłuższy od najkrótszego dnia roku, aż o 8 godzin i 18 minut. Słońce Najwcześniej Słońce wzejdzie u nas już 15 czerwca (o godzinie 4:30) i takich wczesnych wschodów Słońca będziemy doświadczać przez osiem kolejnych dni. Najpóźniej Słońce zajdzie 19 czerwca (20:53), i tak późnych zachodów będzie aż dwanaście. Dni, w których Słońce będzie najdłużej nad horyzontem, doświadczymy przez cały tydzień, od 17 do 24 czerwca. W tym też okresie, na św. Jana (24 czerwca), często padają obfite deszcze. Po tegorocznej zmiennej wiośnie być może takie opady nie wystąpią – zobaczymy. Tak czy inaczej, na Dzień Dziecka Słońce wzejdzie o godzinie 4:36, a zajdzie o 20:41. Dzień będzie trwał 16 godzin i 5 minut, zatem będzie krótszy o 18 minut od najdłuższego dnia roku. Natomiast ostatniego czerwca Słońce wzejdzie o godz. 4:34, a schowa się pod horyzont o 20:53. Dzień ten będzie niezauważalnie, ale już krótszy od najdłuższego dnia roku – o 4 minuty. Aktywność magnetyczna Słońca w czerwcu będzie na dość wysokim poziomie, a znacznie podwyższona w drugiej dekadzie miesiąca; wtedy też możemy wieczorami liczyć na pojawienie się srebrzystych obłoków. Pamiętajmy, iż obserwacje plam na Słońcu prowadzimy wyłącznie przy zastosowaniu odpowiednich filtrów spektralnych lub rzutowanego na ekran obrazu Słońca z lunety. Zainteresowanych takimi obserwacjami naszej gwiazdy zapraszamy na dziedziniec obok Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego, gdzie w pogodne dni będą organizowane specjalne pokazy Słońca. Księżyc Księżyc powita lato w ostatniej kwadrze, zatem bardzo krótkie, ale bezksiężycowe noce będziemy mieli w ostatniej dekadzie czerwca, a kolejność faz Księżyca będzie następująca: pierwsza kwadra – 7 czerwca o godzinie 16:48, superpełnia – 14 czerwca o 13:52, ostatnia kwadra – 21 czerwca o 5:11 i nów 29 czerwca o 4:52. W perygeum (najbliżej Ziemi) będzie on 15 czerwca o 1:23, a w apogeum (najdalej od Ziemi) będzie dwukrotnie: 2 czerwca o 01:14 i 29 czerwca o 08:10. Księżyc w czerwcu zakryje planetoidy: 1 czerwca Ceres, a 19 czerwca Westę. Oba te zjawiska nie będą u nas widoczne. Ponadto zbliży się znacznie na niebie do planet: Saturna 18 czerwca, Neptuna 20 czerwca, Jowisza 21 czerwca, Marsa 22 czerwca, Urana 25 czerwca, Wenus 26 czerwca i Merkurego 27 czerwca, ale te zjawiska nie będą niestety u nas widoczne w optymalnych momentach zbliżeniowych. Planety W czerwcu na porannym niebie będą widoczne praktycznie wszystkie planety. Zatem Merkurego znajdziemy od początku miesiąca nisko, tuż przed wschodem Słońca. Najlepsze, ale trudne warunki do jego obserwacji przypadną w drugiej dekadzie czerwca. Jasna Wenus pojawi się na godzinę przed wschodem Słońca, jako Jutrzenka, nisko nad horyzontem, nieco powyżej Merkurego. Czerwonawy Mars dostępny będzie do obserwacji już w godzinę po północy, goszcząc w gwiazdozbiorze Ryb. Jowisz gości w czerwcu kolejno w gwiazdozbiorach Ryb i w Wielorybie, a wschodzi o północy, natomiast Saturn wschodzi na dobrą godzinę przed północą, goszcząc w Wężowniku. Możemy je zatem obserwować w drugiej połowie nocy – potem znikają oczywiście w promieniach wschodzącego Słońca. Uran gości w gwiazdozbiorze Barana, a widoczny będzie nisko nad wschodnim horyzontem aż do świtu. Neptuna w Wodniku można obserwować również na wschodnim niebie, w drugiej połowie nocy. Aby jednak dostrzec te dwie ostatnie planety gołym okiem, trzeba mieć sokoli wzrok. Inne zjawiska Od 22 czerwca do 2 lipca będzie możliwość zliczania powolnych meteorów z czerwcowego roju Bootydów (czyli wylatujących z gwiazdozbioru Wolarza). Maksimum ich aktywności przypada na 28 czerwca, a Księżyc bliski nowiu nie będzie przeszkadzał w tych nocnych obserwacjach. Oby pogoda nam dopisała. Nasuwa się tu staropolskie przysłowie: Co się w lecie zarobi, tym się w zimie żyje. Wobec tego życzymy wam u progu zbliżających się pracowitych wakacji i nadchodzącego sezonu urlopowego słonecznych i ciepłych dni, z jak najmniejszą ilością dziejowych burz. Źródło: MOA Opracowanie: Adam Michalec (MOA w Niepołomicach), Elżbieta Kuligowska Na ilustracji: Południowe niebo nad Krakowem, 10 czerwca 2022, godzina 2:00 w nocy. Źródło: Stellarium
co widać na niebie